Odporność w Zespole Downa

Tekst pochodzi ze strony:

http://www.zespoldowna.info/odpornosc-w-zespole-downa.html

Odporność w zespole Downa, to nie to samo co u dziecka bez ZD. Należy zapamiętać kilka kluczowych pojęć: immunosupresja, witamina C, witamina D 3, ubiquinol, cynk i limfocyty T. Z genetyki…RCAN 1, DYRK 1 A, SOD 1 A,

Prosta informacja:

1.Dziecko z ZD ma inaczej funkcjonującą barierę immunologiczną ze względu na ZD.

2.Stąd konieczne są suplementy wspierająco ją w sytuacjach zagrożenia chorobą takie jak witamina C, witamina D3, cynk, witamina A, witamina E i dobre synbiotyki.

3.By bariera immunologiczna działała lepiej, konieczne jest EGCG, które to stymuluje gen DYRK 1 A oraz ubiquinol i DHA, które radzą sobie ze stanami zapalnymi.

4.Duża część chorób to choroby autoimmunologiczne połączone ze złym funkcjonowaniem genu MTHFR i MIR 155.

5.Szczepienia są konieczne…ale w wielu przypadkach nie są dostosowane do innego, genetycznie, funkcjonowaniu dziecka z ZD. Są przez to nieskuteczne.

Szybki przegląd tematu poniżej:

Pierwsza definicja:

Immunosupresja to hamowanie procesu wytwarzania przeciwciał i komórek odpornościowych przez różne czynniki zwane immunosupresorami, najczęściej farmakologicznie przez leki immunosupresyjne.

W przypadku ZD potrojenie genu DYRK 1 A daje  ten efekt  IMMUNOSUPRESYJNY, choć DYRK 1 A nie jest przyczyną samą w sobie, czyli :

ORGANIZM OSŁABIA SWOJĄ BARIERĘ IMMUNOLOGICZNĄ NIE BRONIĄC SIĘ PRZED ATAKUJĄCYMI GO WIRUSAMI, BAKTERIAMI I INNYMI PATOGENAMI!!!

W takiej sytuacji cały proces WZMACNIANIA dziecka musi się zacząć od regulacji aktywności genu DYRK 1A. Jego regulacja odbywa się za pomocą ekstraktu z herbaty zielonej. Gdy suplementacja trwa dłużej niż miesiąc dopiero wtedy można rozpocząć terapie wzmacniające układ immunologiczny.

http://www.zespoldowna.info/immunosupresja-czyli-walczyc-z-dyrk-1-a.html

Druga i trzecia definicja:

Limfocyty T inaczej limfocyty grasicozależne (T od łac. thymusgrasica) – komórki układu odpornościowego należące do limfocytów odpowiedzialne za komórkową odpowiedź odpornościową. Komórki prekursorowe, nie posiadające cech limfocytów T, wytwarzane są w czerwonym szpiku kostnym, następnie dojrzewają głównie w grasicy, skąd migrują do krwi obwodowej oraz narządów limfatycznych

Limfocyty B, inaczej limfocyty szpikozależne (B od łac. Bursa Fabriciikaletka Fabrycjusza) – komórkiukładu odpornościowego należące do limfocytów odpowiedzialne za humoralną odpowiedź odpornościową, czyli wytwarzanie przeciwciał. Limfocyty B powstają w szpiku kostnym, a w przebiegu odpowiedzi immunologicznej różnicują się w obwodowych narządach limfatycznych w komórki plazmatyczne i komórki pamięci

“W raporcie tym analizuje się problem stałych infekcji i braku odporności w ZD. Za główne przyczyny w tej kwestii wskazuje się zredukowaną ilość limfocytów typu T i B, brak ekspansji normalnych limfocytów w dzieciństwie, stąd dzieci z ZD do około 5 roku życia chorują zdecydowanie częściej niż dzieci bez ZD.”

“Innymi czynnikami negatywnie wpływającymi na układ odpornościowy to brak odpowiedniej reakcji na szczepienia, obniżona odpowiedź immunologiczna IgA, spadek hemostazy neutrofilów jak i zredukowana ilość młodych komórek T. W zakresie anatomicznym wskazuje się na zdecydowanie mniejszą wielkość grasicy, która pełni istotną rolę w rozwoju odporności organizmu.”

“Jak analizuje się w powyższym raporcie reakcja immunologiczna i “fenomen” chorób autoimmunologicznych w ZD, obrazowany jest od wielu lat w postępowaniu klinicznym i rejestruje się znaczące jego odchylenia. Ciekawym wątkiem jest tutaj podkreślenie, że osoby z ZD dużo gorzej reagują na konkretne szczepienia, przez co bariera immunologiczna nie poprawia się jak to ma miejsce u grupy kontrolnej.”

http://www.zespoldowna.info/limfocyty-moj-syn-ma-wciaz-niskie-czy-to-cos-oznacza-dla-jego-odpornosci.html

http://www.zespoldowna.info/choroby-autoimmunologiczne-w-zespole-downa-cz-2-przyczyny-deficytow-immunologicznych-w-zespole-downa.html

http://www.zespoldowna.info/choroby-autoimmunologiczne-w-zespole-downa-a-poziom-witaminy-d-3.html

http://www.zespoldowna.info/choroby-autoimmunologiczne-w-zespole-downa-cz-4-metylacja-dna.html

HTTP://WWW.ZESPOLDOWNA.INFO/CHOROBY-AUTOIMMUNOLOGICZNE-W-ZESPOLE-DOWNA-CZ-1-MOJ-WSTEP.HTML

http://www.zespoldowna.info/jezeli-ten-gen-ogranicza-funkcjonowanie-limfocytow-do-5-tego-roku-to-czy-warto-wzmacniac-odpornosc-dziecka-z-zd-skoro-jest-uwarunkowana-genetycznie.html

http://www.zespoldowna.info/witamina-d3-byc-moze-najwazniejsza-witamina-czlowieka.html

http://www.zespoldowna.info/witamina-c.html

http://www.zespoldowna.info/w-zd-witamina-a-wystepuje-w-deficycie-jej-brak-powoduje-spadek-odpornosci.html

http://www.zespoldowna.info/witamina-d-a-odpornosc.html

http://www.zespoldowna.info/jak-wplywa-autyzm-na-zespol-downa-cz-6-kwas-kynureninowy.html

RCAN, SOD, MIR 155

“Rola RCAN 1 w zespole Downa od zawsze była przedmiotem rozważań. Przypomnę, że jeszcze do niedawna gen RCAN 1 nazywany był DSCR 1 co oznacza Krytyczny Region Zespołu Downa 1. Nazwa podkreślała jego istotność. Jak widać na załączonych diagramach, RCAN będąc w istotnej nadekspresji przekraczającej jako gen 185% standardowej aktywności, powoduje w systemie immunologicznym spadek pierwotnej reakcji immunologicznej oraz zaburza funkcjonowanie limfocytów typu T.Zauważcie, że obniża tzw. reakcję zapalną jak i odpowiedź organizmu na alergię czy wstrząs anafilaktyczny. “

“W przypadku SOD 1, który jest odpowiedzialny za reakcję na aktywność wolnych rodników, to on nie radzi sobie z ich liczbą. Prowadzi to do trwałego uszkodzenia mózgu poprzez stan zapalny. System immunologiczny nie radzi sobie z wolnymi rodnikami i poziom różnorodnych antyutleniaczy w organizmie osoby z ZD jest zbyt niski, by z nierównowagą w tym zakresie sobie umiał poradzić.”

http://www.zespoldowna.info/choroby-autoimmunologiczne-w-zespole-downa-cz-2-przyczyny-deficytow-immunologicznych-w-zespole-downa.html

http://www.zespoldowna.info/choroby-autoimmunologiczne-w-zespole-downa-cz-3-czyli-czym-jest-mir-155.html

http://www.zespoldowna.info/choroby-autoimmunologiczne-w-zespole-downa-cz-7-czyli-protokoly-na-mir-155.html

http://www.zespoldowna.info/resweratrol-wasza-prosba-o-dalsze-tlumaczenie.html

SZCZEPIENIA

“Szczepienia w zespole Downa systemowo są obarczone większym problemem ze względu na ogólny spadek odporności wynikający z nadekspresji wielu genów. Wywołuje on stan obniżonego poziomu reagowania na czynniki zagrażającego komórkom nazywany immunosupresją”

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-1.html

http://www.zespoldowna.info/mutacje-wplywaja-na-nasze-zdrowie-na-wady-genetyczne-na-autyzm-cz-3-jeszcze-raz-o-autyzmie-szczepieniach-i-mutacji-mthfr.html

http://www.zespoldowna.info/mutacje-wplywaja-na-nasze-zdrowie-na-wady-genetyczne-na-autyzm-cz-4-czy-nalezy-szczepic-dzieci-przy-mutacji-mthfr.html

http://www.zespoldowna.info/szczepic-czy-nie-szczepic-na-koniec-dyskusji-ten-artykul.html

http://www.zespoldowna.info/szczepionka-na-wirusowe-zapalenie-watroby-typu-b-w-zespole-downa-jest-mniej-skuteczna.html

http://www.zespoldowna.info/mir-155-jest-odpowiedzialny-za-brak-reakcji-na-szczepienie-przeciwko-hepatitis-b-w-zespole-downa.html

http://www.zespoldowna.info/hepatitis-b-wzw-b-szczepionka-ktora-nie-dziala-u-osob-z-zespolem-downa-a-egcgciekawe.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienie-cz-2-wirusowe-zapalenie-watroby-typu-b.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-4-szczepienia-a-odpornosc.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-5-tezec.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-6-grypa.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-7-wzw-a.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-8-pneumokoki.html

http://www.zespoldowna.info/zespol-downa-i-szczepienia-cz-9-acelularna-szczepionka-przeciwko-krztuscowi-bezkomorkowa.html

Metoda, która odmienia dzieci

Wszystkim rodzicom i opiekunom gorąco POLECAMY lekturę poniższego tekstu.

Jego autorem jest mama, która opowiada o tym jakie efekty wychowawcze zauważyła u swoich dzieci po zastosowaniu elementów Metody Behawioralnej!

Psychoterapia behawioralna skupia się wyłącznie na zachowaniu człowieka, jako jego naturalnej reakcji na wpływy otoczenia. Ważne jest tu i teraz, natomiast nieistotne są wydarzenia z przeszłości. Pomoc w zmianie niepożądanego zachowania odbywa się bez analizy jego nieświadomych przyczyn, których istnienia behawioryzm nie uznaje.

www.calareszta.pl/metoda-ktora-odmienia-dzieci

Nie wychowuj lenia! Lista obowiązków domowych dopasowana do wieku dziecka

Od najmłodszego wieku maluch może i powinien pomagać nam w drobnych obowiązkach domowych. Należy go jedynie odpowiednio do tego zachęcić. Dziecko szybko uczy się, że życie polega w dużej mierze na współpracy z innymi.

Tymczasem większość rodziców woli samemu wykonywać wszystkie obowiązki domowe, bo tak jest szybciej i dokładniej. To błąd: umęczeni i rozgoryczeni, że nikt nam nie pomaga sami powinniśmy mieć do siebie pretensję, bo to my nie przyzwyczailiśmy naszego dziecka, że o dom dbamy wspólnie.

Kiedy należy włączyć dziecko w domowe obowiązki? Jak najszybciej. Skoro trzylatkowi powiesz „Nie dasz rady, jesteś za mały”, nie zdziw się, że trzynastolatek poproszony o skoszenie trawnika odpowie Ci również „nie dam rady”. Dzieci naukę powinny zacząć od porządkowania swojej własnej przestrzeni, od sprzątania pokoju, ścielenia łózka, odkładania majtek i skarpetek do kosza na brudną bieliznę , a następnie poprośmy je by zaczęły odnosić talerzyki po skończonym posiłku do zmywarki.

Co więcej, powinny wykonywać choć jedną pracę „na rzecz całego domu”. Niech rozłożą miseczki na stole, pomieszają sałatkę – wszystko zależy od ich wieku i umiejętności. Gdy będą starsze, należy dorzucić im jeszcze jeden obowiązek tygodniowy, np wyniesienie śmieci.

A teraz kilka obowiązków które możemy zaproponować…

3 latkowi:

  • szczotkowanie zębów (przy odrobinie pomocy)
  • odkładanie brudnej bielizny do kosza
  • wkładanie ubrań do pralki (pod kontrolą rodziców)
  • przyniesienie posiłków na stół (pod kontrolą rodziców: niech to będzie sałatka)
  • wycieranie swojej miseczki do sucha
  • zbieranie swoich zabawek do koszyka/pudełka
  • ubieranie się i przygotowanie ubranka na rano, do przedszkola

4/5 latkowi:

  • ścieranie kurzu
  • nakrywanie do stołu/sprzątanie ze stołu
  • odkładanie brudnych ubrań do kosza
  • opróżnianie zmywarki (pod kontrolą rodziców)

6-latkowi:

  • mycie włosów (pod kontrolą rodziców)
  • układanie ubrań w szafie
  • wkładanie szklanych naczyń do zmywarki
  • pisanie kartek świątecznych, bilecików
  • pomoc przy zakupach (może nieść lekkie torby z kilkoma przedmiotami)

7/8/9-latek może już:

  • opłukać po sobie umywalkę i wannę
  • umyć sobie samodzielnie włosy
  • zrobić sobie kanapki
  • sprzątnąć podłogę i powycierać kurze w salonie
  • nakryć do stołu/zebrać naczynia ze stołu
  • posprzątać swój pokój, pościelić łóżko
  • przygotować śniadanie
  • pomóc w przygotowaniu wspólnego posiłku
  • przygotować sobie samodzielnie ubranie i plecak na następny dzień

10-12 latek może:

  • zrobić zakupy
  • skosić trawę
  • odkurzyćpodać posiłek i sprzątnąć po nim
  • pomóc młodszemu rodzeństwu w prostych czynnościach higienicznych

Uczmy nasze dzieci, by były jak najbardziej zaradne i samodzielne. Kiedy mają trzy lata, chętnie zabierają się za przeróżne domowe prace. Wykorzystajmy ich entuzjazm i przyzwyczajajmy do tego, by po skończonej zabawie odkładały klocki do pudełka, a po posiłku odnosiły naczynia do kuchni. Stopniowo dorzucajmy nowe obowiązki i chwalmy dziecko, jeśli wykonuje je sumiennie.

W przypadku pytań, szkolenia, jesteśmy do Państwa dyspozycji:

Centrum Rodzinne „Rodzina i ja”

Żródło: http://mamadu.pl/121845,dziecko-i-domowe-obowiazki-nie-narzekaj-tylko-zachecaj-do-pomocy-od-wczesnego-dziecinstwa

Wpływ chodzika na rozwój dziecka – postępowanie fizjoterapeutyczne

Bardzo często jako terapeuci słyszymy od rodziców, że są jakieś nowe udogodnie- nia dla ich dziecka, które pomagają w jego rozwoju poprzez zabawę. Moim tematem jest odwieczny chodzik, który nie do końca spełnia taką funkcję, o jakiej myślą rodzice i jaką przekazują producenci.

Chodzik to plastikowa zabawka o szerokiej płaszczyźnie podparcia, z majtkami stabilizującymi dziecko, dającymi możliwość odpoczynku podczas zabawy. Jest sterowny przez małe, skrętne kółka umieszczone w podstawie. Dodatkowym elementem wyposażenia chodzika są zabawki umieszczone na blacie. Chodzik posiada też możliwość regulacji wysokości w zależności od wieku dziecka.

POSTAWA I PRAWIDŁOWA KONTROLA MOTORYCZNA

Na początku chciałabym przypomnieć o prawidłowym rozwoju dziecka, gdyż to on jest tym ważnym wyznacznikiem jego prawidłowego funkcjonowania. Dzieci osiągają wyznaczone sekwencje ruchowe i nabywają nowe umiejętności, tj. obroty na boki i na brzuch, piwoty, czołganie się, przyjmowanie pozycji czworaczej, siadanie, raczkowanie, wstawanie przy meblach z klęku jednonóż, chodzenie do boku, chodzenie przodem z podporem jedną ręką, a na końcu samodzielne chodzenie. Oczywiście każda sekwencja rozwoju ma swój odpowiedni czas. Dziecko powinno zacząć chodzić do 18., a nie do 12. mie-
siąca życia, tak jak jest napisane w wielu książkach. Jest to czas, kiedy dziecko zaczyna samodzielnie przyjmować pozycję stojącą, a niekoniecznie chodzić. Taki rozwój pozwala na osiągnięcie prawidłowej postawy i napięcia mięśniowego potrzebnego do prawidłowego wykonywania poszczególnych czynności ruchowych (Zdj. 1–6). 

1 Dziecko nieprawidłowo obciążające stopy i miednicę w chodziku
2 Prawidłowe obciążanie kończyn dolnych i miednicy podczas aktywnego stania
3 Prawidłowa praca mięśni podczas przyjmowania pozycji kucznej
4 Przenoszenie ciężaru w klęku jednonóż
5 Zintegrowana praca mięśni podczas aktywności dziecka
6 Aktywny klęk jednonóż

NIEPRAWIDŁOWA KONTROLA POSTAWY SPOWODOWANA CHODZIKIEM

Jestem fizjoterapeutką i w swojej pracy bardzo często spotykam się z sytuacją, gdy rodzice chętnie porównują swoje pociechy z innymi, a nawet przyspieszają swoje dzieci do pewnych aktywności. Pamiętajmy, że każde dziecko jest indywidualne i jego rozwój przebiega w jego własnym tempie. Dlatego też duża grupa rodziców sięga po nowinki sklepowe, m.in. chodziki o zachęcającej informacji: „Ten nowoczesny, wysokiej jakości chodzik pomoże twojemu dziecku w nauce chodzenia i da dużo zabawy”.
Chciałabym pokazać, jakie wady powoduje chodzik i jakie nieprawidłowości może wprowadzić w rozwoju dziecka. Wbrew swojej nazwie chodziki nie stymulują rozwoju, a jedynie pospieszają jeszcze niegotowe dziecko do nieprawidłowego chodzenia. Dziecko w chodziku jest podtrzymywane przez boczne barierki (ponieważ chętnie korzysta z materiałowego siedziska), nawet jeśli jeszcze nie opanowało utrzymywania tułowia w aktywnej pozycji pionowej. W przyszłości może mieć problemy z kręgosłupem i wadę postawy.
Dziecko w chodziku niebezpiecznie obciąża miednicę i nóżki, najczęściej jest to tylko śródstopie. Podczas samodzielnego chodu dziecko ćwiczy wszystkie mięśnie i równowagę, dodatkowo obciążając całą stopę. W chodziku natomiast pracuje wyłącznie nogami poprzez odpychanie się palcami i pochylonym tułowiem do przodu. Wszystko to skutkuje nieprawidłowym rozkładem napięcia mięśniowego, które najczęściej jest zwiększone po jednej stronie, bo nie ma przenoszenia ciężaru ciała z jednej strony 
na drugą. 
„Niemowlęta z subtelnymi problemami ruchowymi mogą nie być w stanie wykorzystać informacji zwrotnych do regulacji postawy po oderwaniu ich ciężaru. Następnie dziecko upadnie w wyniku ruchów głowy podczas stania… Obserwuje się to jako niezdolność dziecka do bocznego przesunięcia ciężaru przed rotacją w celu odciążenia nogi po stronie twarzy. Powoduje to niemożność poruszania się wzdłuż mebli, ponieważ ciężar ciała spoczywa na nodze od strony twarzy” [6]. Te problemy ruchowe są spowodowane złym funkcjonowaniem dziecka w chodziku. 
Dzieci, które samodzielnie chodzą, korzystają ze zmysłu równowagi, którego nie wymaga chodzik. Niestety, chodzik bardzo zaburza tę równowagę, gdyż dziecko ma problem z obciążeniem całej stopy i chętnie pozostaje na palcach, a gdy już zostanie postawione samodzielnie, ma problem z utrzymaniem równowagi i leci jak kłoda, bez jakichkolwiek reakcji obronnych (dzieci uczące się samodzielnie chodzić korzystają z równowagi i reakcji obronnych podczas upadku). Na domiar złego część dzieci nie potrafi ocenić odległości od danych przeszkód i dosłownie wpada na nie i się przewraca (w chodziku dziecko odbija się od przeszkody bez odczuwania jakiegokolwiek bólu i idzie dalej). W efekcie takie dzieci odczuwają strach przed samodzielnym chodzeniem i zaczynają później stawiać swoje pierwsze kroki.

7 Niefizjologiczne ustawienie miednicy i nóg w chodzik
8 Prawidłowy transfer ciężaru ciała z pozycji czworaczej do siadu

PROBLEMY ROZWOJOWE 

Wielu rodzicom wydaje się, że dziecko jest dobrze zabezpieczone przed wieloma zagrożeniami. W rzeczywistości już sam chodzik jest dla niego zagrożeniem, bo poza nim dziecko nie potrafi prawidłowo funkcjonować.
Wiele wad postawy w dorosłym życiu i problemów rozwojowych u dzieci jest spowodowanych przebywaniem w chodziku nawet przez krótki czas. Są to np.: 

  • brak reakcji obronnych, 
  • koślawość kolan i stóp (nieprawidłowe ustawienie stóp), 
  • wady postawy – skoliozy, skrzywienia boczne kręgosłupa. 

Rodzice powinni pamiętać, że dzieci samodzielnie osiągają sekwencje rozwojowe, bez ingerowania w ich prawidłowy rozwój jakimkolwiek sprzętem, który opóźnia, a nie wspomaga rozwój dziecka (chodziki, skoczki, chusty, nosidełka)!

POSTĘPOWANIE FIZJOTERAPEUTYCZNE

Bardzo często do mojego gabinetu trafiają dzieci, które w wyniku poruszania się w chodziku mają problemy z równowagą i chodzeniem. Zawsze przed terapią należy sprawdzić, jaka jest motoryka spontaniczna (nigdy nie jakość nad funkcją, tylko jakość funkcji), i przeprowadzić wywiad z rodzicem.
Terapię zaczynam od prawidłowego transferu ciężaru ciała z pozycji czworaczej do siadu (zdj. 8). Jest to bardzo ważny element wzorca ruchowego w niższej pozycji, gdyż jest on potrzebny do prawidłowego przenoszenia ciężaru ciała w wyższych pozycjach, a na końcu w chodzie. Należy poświęcić dużo czasu w terapii dla tego typu transferu, gdyż nieprawidłowo wykonywany w tej pozycji będzie skutkować złym wzorcem chodu małego dziecka.


Kolejny element terapeutyczny, na który trzeba koniecznie zwrócić uwagę (a bardzo często jest pomijany przez terapeutów), to stopy. Odgrywają one bardzo ważną rolę w życiu każdego człowieka, dzięki nim jest on w stanie się przemieszczać, a ponadto cały ciężar jego ciała opiera się właśnie na tych niewielkich częściach. Dodatkowo prawidłowo ukształtowane stopy amortyzują wstrząsy podczas poruszania się i są pomocne przy odczuwaniu, stanowiąc narząd czucia.
Stopy dziecka, które porusza się ono w chodziku, nie są w stanie prawidłowo przenieść ciężaru ciała, a tym samym nieprawidłowo przekazują bodźce czuciowe. Dziecko przez odpychanie się obciąża tyko śródstopie (zdj. 1, 7). Ważna jest praca nad prawidłowym ustawieniem i obciążeniem stóp (zdj. 9, 10). Podczas opracowywania stóp należy pamiętać o prawidłowym obciążeniu (poprzez docisk przez kolano dziecka), a następnie wykorzystać w tym celu ciężar ciała dziecka (zdj. 11).
Transfer ciężaru ciała jest bardzo ważny, dlatego pracujemy nad nim w każdej pozycji (zdj. 12). Jeżeli dziecko nie ma dobrze rozwiniętej kontroli obręczy barkowej i miednicznej, używa kończyn górnych do kontrolowania zamiast do manipulacji. O tym należy pamiętać, gdyż takie dziecko ma zaburzoną kontrolę obręczy np. podczas wstawania przy meblach. Dziecko wykorzystujące kończyny górne do wstawania zaczyna chodzić na palcach!!!
Końcowym elementem terapii jest nauka ostatniego transferu ciała dziecka podczas chodzenia, czyli przenoszenie go na jedną stronę ciała z utrzymaniem równowagi i prawidłowym ustawieniem stóp (zdj. 13, 14).
Ważne, aby rodzice uczestniczyli w terapii i angażowali się w nią. To jest bardzo istotne, gdyż to oni muszą prowadzić dalszą terapię w domu z dzieckiem.
Dla zdrowego dziecka sprzęty nie mają większego znaczenia. U dzieci z uszkodzonym ośrodkowym układem nerwowym każda ingerencja przyczynia się do utrwalenia nieprawidłowych wzorców posturalnych. U zdrowych dzieci stosowanie nieprawidłowego sprzętu może spowodować opóźnienia w rozwoju.

PIŚMIENNICTWO

  1. Matyja M., Gogola A., Edukacja sensomotoryczna niemowląt, AWF w Katowicach, Katowice 2005.
  2. Wilczyński J., Korekcja wad postawy człowieka, Anthropos, Starachowice 2005.
  3. Goddard S., Odruchy, uczenie i zachowanie, Międzynarodowy Instytut Neurokinezjologii Rozwoju Ruchowego i Integracji Odruchów, Warszawa 2004.
  4. Sokołowska-Pituchowa J., Anatomia człowieka, PZWL, Warszawa 2003.
  5. Zukunft-Huber B., Trójpłaszczyznowa manualna terapia wad stóp u dziecka, Ubran & Partner, Wrocław 2011.
  6. Bly L., Motor skill acquisition in the first year, Pearson 1994.
  7. Orthopaedic Dictionary, Hoppenfeld & Zeide, Lippincott Co. 1994.
  8. Borkowska M., Gelleta-Mac I., Wady postawy i stóp u dzieci, PZWL, Warszawa 2015.
  9. Kasparczyk T., Wady postawy ciała, Kasper, Kraków 2004.

Źródło: https://www.praktycznafizjoterapia.pl/artykul/wplyw-chodzika-na-rozwoj-dziecka-postepowanie-fizjoterapeutyczne?a=103979/1

„To my jesteśmy upośledzeni”. Przemek Kossakowski zdradza czego się nauczył podczas kręcenia programu „Down the road”

„Down the road. Zespół w trasie” to najnowszy program TTV. Przemysław Kossakowski razem z szóstką osób z zespołem Downa wyruszył w pełną wyzwań wyprawę po 6 krajach. – To spotkanie było jednym z najbardziej pouczających doświadczeń w moim życiu, które mnie w pewnym sensie zmieniło – opowiada Przemysław Kossakowski w szczerej rozmowie z WP abcZdrowie.

„Down the road” – pierwsze reality show z udziałem osób z zespołem Downa

Program „Down the road” opowiada o szóstce młodych osób z zespołem Downa, które ruszają w podróż po 6 krajach. Uczestnicy show mają szansę po raz pierwszy przeżyć to, co wielu z nas uznaje za oczywiste i naturalne.

Bohaterowie podczas programu przełamują obiegowe opinie dotyczące ich upośledzenia i niesamodzielności. Mówią też o swoich marzeniach i tym, co ich najbardziej boli. Przemysław Kossakowski, który prowadzi program przyznaje, że było to jedno z najważniejszych doświadczeń w jego życiu.

Dziennikarz zdradza, że program również dla niego okazał się podróżą w głąb siebie.

Katarzyna Grzęda-Łozicka, WP abcZdrowie: Skąd wziął się pomysł na program „Down the road. Zespół w trasie”. Dlaczego zdecydowałeś się wziąć w nim udział?

Przemysław Kossakowski, dziennikarz, podróżnik, dokumentalista, prowadzący program „Down the road”: „Down the road” jest formatem belgijskim. Był emitowany w telewizji holenderskiej. Polska jest drugim krajem w Europie, który zdecydował się na podjęcie tego wyzwania. Projekt absolutnie mnie zachwycił. To coś nowego, zupełnie zaskakującego. Ujęło mnie to, że zajmujemy się ludźmi, którzy żyją wśród nas, ale są zepchnięci na margines. Temat jest zupełnie nieoswojony. Tym razem nie jestem głównym bohaterem, bohaterami są Oni, ludzie z zespołem Downa.

Dominika i Michał to część ekipy Down the Road (Instagram/przekossakowski)

Program z założenia ma walczyć ze stereotypami, z obiegowymi opiniami dotyczącymi zachowań osób z zespołem Downa?

Tak, chcemy walczyć ze stereotypami. Robimy program, w którym pokazujemy, co to jest zespół Downa i kim są ci ludzie. Ale też nie mamy ambicji, żeby za wszelką cenę zrobić z tego program misyjny, nie chcemy użalać się nad ich losem itp. Oczywiście ludzie z zespołem Downa każdego dnia zderzają się z problemami, które nie dotyczą większości z nas, ale mają też w sobie nieprawdopodobne pokłady radości, jasnej energii i niesamowitej szczerości.

Chcemy pokazać ich miłość do życia, skłonność do śmiechu, szczerego zachwytu nad rzeczami, których nie zauważamy albo niewiele nas obchodzą. Ta szczerość reakcji jest czymś, co najbardziej zwróciło moją uwagę i najbardziej mnie zachwyciło. Tam nie ma żadnej pozy, żadnego kłamania.

Spędziłeś z nimi sporo czasu, wiele rozmawialiście. Z jakimi problemami najczęściej zmagają się osoby z zespołem Downa? Co ich najbardziej boli?

Oni przede wszystkim nie chcą wzbudzać zainteresowania, które powoduje, że ludzie przypatrują się im wzrokiem zarezerwowanym dla jakiegoś dziwactwa. Najbardziej ich boli, kiedy są traktowani jak dziwni, śmieszni ludzie. Oni nie mają problemu z tym że są zabawni, bo uwielbiają się śmiać. Tu nie chodzi o bycie zabawnym, tylko o bycie śmiesznym. To jest ta różnica. Oni bardzo cierpią, kiedy ludzie się z nich naśmiewają. Bolą ich okrutne uwagi. Nie mają żadnych problemów, kiedy słyszą, że są z zespołem Downa. Natomiast boli ich mówienie do kogoś: „Ty Downie”. Oni zdają sobie sprawę z tego, że dla wielu ludzi to obraźliwe powiedzenie i przez to w oczywisty sposób czują się z tym źle.

Co było dla ciebie największym zaskoczeniem?

Na trasie, która wiodła przez 6 krajów, był m.in. wyścig na torze Formuły 1 w Austrii, był spływ pontonem, był przelot śmigłowcem nad Dolomitami. W praktyce okazało się, że te elementy, które dla mnie wydawały się największą atrakcją, dla nich nie były sprawami najważniejszymi.

Bardzo szybko zrozumieliśmy, że scenariusz według którego staramy się pracować jest tylko osią, jakimś ogólnym planem, który co chwila się zmienia. Nie mieliśmy pojęcia, co się zaraz wydarzy. Przyjeżdżaliśmy np. do hotelu, byliśmy przekonani, że to jest koniec dnia, składaliśmy sprzęt i w tym momencie wybuchała kłótnia, kto z kim ma mieszkać w pokoju.

My, jako ekipa nie mogliśmy niczego im kazać, są dorosłymi ludźmi z pełnią praw obywatelskich. W takich sytuacjach mogliśmy ich tylko obserwować i mieć nadzieję, że dojdą do porozumienia. Jako prowadzący program starałem się wpływać na sytuację, ale bardzo szybko pojąłem, że moje możliwości kontroli są w tym programie dość ograniczone.

Mieliśmy też sekwencję, którą kręciliśmy na torze Formuły 1 w Austrii, gdzie jeździliśmy z prędkością 300 km/h. Do pewnego momentu było tak, jak zaplanowaliśmy, jednak nagle wszystko się zmieniło i okazało się, że mamy do czynienia z kryzysem emocjonalnym jednego z uczestników. I tak sytuacja, która w scenariuszu miała być ostrą, męską sceną wyścigów samochodowych zamieniła się w dyskusję o miłości, zazdrości i tym, jak sobie z tymi skomplikowanymi uczuciami radzić.

A nie boisz się, że widzowie oglądając program będą się wyśmiewać z bohaterów?

Myślę, że odbiór tego programu będzie testem dla nas wszystkich. Mamy oczywiście sceny, które są bardzo śmieszne. Na planie śmialiśmy się bardzo często. Ale to nie jest seria komediowa. Odbyliśmy mnóstwo poważnych rozmów, przeszliśmy wspólnie przez trudne, kryzysowe chwile. Jestem przekonany, że wiele scen wzruszy i wstrząśnie widzami, na przykład, kiedy bohaterowie opowiadają o własnych ograniczeniach i o tym, jak bardzo są ich świadomi.

Oni wiedzą, że są inni, są skazani na pomoc drugiej osoby, do tego są otoczeni restrykcjami i zakazami. Nie pozwala się im robić bardzo wielu rzeczy. Mają ogromny problem, jeśli chodzi o przestrzeń seksualną i potrafią o tym szczerze i przejmująco opowiadać. To były dla mnie jedne z najbardziej wzruszających momentów. Rozmowa z człowiekiem, który jest świadom własnej inności i który zdaje sobie sprawę, że w żaden sposób nie jest w stanie tego zmienić.

A wracając do pytania, my nie unikamy pokazywania zabawnych scen, ale jeżeli ktoś, oglądając nasz program znajdzie w sobie pożywkę do wyśmiewania się z ludzi z zespołem Downa, to będzie tym wystawiał jak najgorsze świadectwo samemu sobie.

Oczywiście nie wiem jak ludzie odbiorą „Down the Road”, czegoś takiego nie było w polskiej telewizji. Być może się nie spodoba, być może ktoś uzna, że zrobiliśmy coś niewłaściwego. Ale też już dawno przestałem się zadręczać tym, jak będzie odebrane to, co robię. Uważam, że ten program jest czymś dobrym i właściwym. To coś, czego potrzebujemy.

A jak jest z tą tolerancją w naszym społeczeństwie?

Polacy mają trochę kłopot z odmiennością. My jako społeczność jesteśmy podzieleni na wszystkich płaszczyznach i dotyczy to także podejścia do ludzi z zespołem Downa. Uczestnicy programu opowiadali, że z jednej strony są bardzo wspierani, jest dużo osób, które podchodzą do nich życzliwie, chce im pomóc. Niestety, wysłuchałem też kilku historii, w których opowiadali, jak ich upokarzano, wyśmiewano albo z nich szydzono.

Z ich opowieści nie wyłania się jednoznacznie zły opis naszego społeczeństwa. Chociaż może to wynikać z tego, że oni z natury są bardzo radośni, częściej zwracają uwagę na rzeczy dobre niż złe, czyli odwrotnie niż reszta.

Chyba powinniśmy się tego od nich uczyć?

Tak, dla mnie to spotkanie było jednym z najbardziej pouczających doświadczeń w życiu, które w pewnym sensie mnie zmieniło. Mam tu na myśli ich szczerość, prawdziwość. Oni mnie bardzo dużo nauczyli, pozwolili mi spojrzeć na mnie samego z innej perspektywy. Myślę, że na płaszczyźnie moralnej, w zetknięciu z tymi ludźmi, to my jesteśmy upośledzeni.

A jest jakaś historia, która najbardziej zapadła ci w pamięci?

To był pierwszy dzień, uczyliśmy się siebie nawzajem. Po całym dniu podróży rozpaliliśmy ognisko i zaczęliśmy rozmawiać. Uczestnicy byli potwornie zmęczeni, dopiero później zrozumiałem, że oni potrzebują trochę więcej czasu na wypoczynek. Był chłodny wrześniowy wieczór, byliśmy w lesie. W pewnej chwili zobaczyliśmy spadającą gwiazdę. Zaproponowałem, żeby każdy wypowiedział na głos życzenie. Myślałem, że to będzie zabawne. Nie było.

Bohaterowie zaczęli opowiadać o tym, o czym marzą, ale też o tym, że wiedzą, że nigdy tych marzeń nie zrealizują. Zaczęli mówić o rodzinie, o tym, że chcieliby prowadzić normalne życie, być w związkach, mieć dzieci i je wychowywać. Mówili o tym z ogromną szczerością: „Chciałbym, żeby moje dziecko pomagało innym” albo „Wiem, że wychowałbym je na dobrego człowieka”. To było naprawdę rozdzierające, bo oni to wszystko kończyli gorzką pewnością, którą można zawrzeć w zdaniu: „Wiemy, że Oni nigdy nam na to nie pozwolą”. Ci Oni to My, system i zasady, które stworzyliśmy.

Źródło artykułu: portal.abczdrowie.pl